Life Isn't A Dream.

Witam na moim blogu! Chciałam Was poinformować, iż posty dodawane będą w granicach moich możliwości twórczych! Mam nadzieję że podobają Wam się opowiadania. Dziękuję za uwagę!

Uff.. Nareszcie coś nagryzmoliłam, nadal czekam na Wasze pomysły, może podsuniecie mi jakiś ciekawy pomysł.



Przypominam adres: slodkam1998@o2.pl

niedziela, 29 stycznia 2012

Rozdział 4

Patrycja wpadła w depresję i przygnębienie. Nie chciała z nikim rozmawiać. Teraz częściej płakała, ubierała się w czarne ciuchy i robiła mroczny makijaż. Swoim spojrzeniem odstraszała wszystkich, przez co nie miała nawet koleżanek. Żeby dać upust emocjom, wpadła na pewien pomysł. Dokładnie przeszukała swój pokoj i znalazła .. żyletkę. Była już dosyć stara i tępa, raczej nie nadawała się już do niczego. W tym momencie na myśl przyszła jej skarbonka, w której trzymała zaoszczędzone pieniądze na swoją przyszłość. Wzięła słoiczek z monetami i pomyślała ,,Nie przydadzą sie już, można tak szybko stracić życie że przyszłość nie ma sensu'' , po czym rozbiła słój. Szybko podliczyła oszczędności. Wyszło razem 3985 złotych. ,,Starczy'' - uśmiechnęła się do siebie. Założyła glany i wyszła z domu, głośno trzaskając drzwiami. Najszybciej jak mogła, pobiegła to kiosku.

-Są żyletki?
-Są. Ile?
-Dwa opakowania. Ile płacę?
-2 zł i 30 gr
-Proszę. Do widzenia
-Do widzenia.
Przez całą drogę zastanawiała się, czemu nie kupiła trzech opakowań, tak na zapas. Już chciała się wrócić, ale zatrzymała ją myśl, że to będzie dziwne i sprzedawczyni może zacząć coś podejrzewać, więc szybkim krokiem ruszyła w stronę domu. Będąc na miejscu, zamknęła się w swoim pokoju. Jedno opakowanie żyletek schowała bezpiecznie w szafie, a drugie włożyła do torby. Było już późno, więc postanowiła że jeszcze coś zje, umyje się i pójdzie spać. Następnego ranka, po śniadaniu, wyszła do szkoły. Po drodze, Dopadły ją wyrzuty sumienia, że gdyby nie jej słabe oceny, dyrektor nie musiałby wzywać Matki do szkoły, przez co nie zostałaby potrącona i żyłaby o kilka miesięcy dłużej. To dałoby więcej czasu, a może nawet udałoby się zlikwidować nowotwór. Tak czy inaczej, winiła siebie za śmierć bliskiej osoby. Gdyby jeszcze mogła, powiedziałaby jak bardzo ją kocha. Jej przemyślenia przerwał widok szkoły. ,,Znowu ta pieprzona buda'' - Pomyślała i przekroczyła bramy od wejścia..

1 komentarz: