Life Isn't A Dream.

Witam na moim blogu! Chciałam Was poinformować, iż posty dodawane będą w granicach moich możliwości twórczych! Mam nadzieję że podobają Wam się opowiadania. Dziękuję za uwagę!

Uff.. Nareszcie coś nagryzmoliłam, nadal czekam na Wasze pomysły, może podsuniecie mi jakiś ciekawy pomysł.



Przypominam adres: slodkam1998@o2.pl

niedziela, 29 stycznia 2012

Rozdział 2

Pani Tarwicka obudziła się w szpitalu. Cała sparaliżowana, nie mogła się ruszyć. Z wielkim trudem otworzyła oczy. Było już ciemno. Przy łóżku, siedziała jej córka. Na twarzy dostrzegła ślady łez. Patrycja widząc, że matka się jej przygląda, szybkim ruchem otarła buzię chusteczką i zbliżyła się do Niej.
- Mamo.
Powiedziała łamiącym się głosem, po czym wybuchnęła płaczem. Matka delikatnie poruszyła ustami i wtedy kardiomonitor zaczął coraz szybciej pikać. W tym momencie wbiegły pielęgniarki. Jedna wyprowadziła Patrycję na zewnątrz, a pozostałe starały się ratować pacjentkę. Po kilku minutach stan Pani Tarwickiej, ustabilizował się. Lecz Patrycja nie mogła jeszcze wejść do pomieszczenia, ponieważ trwały badania. Godzinę później, z izolatki wyszedł lekarz z niezbyt dobrą informacją.
- Robiliśmy wszystko co w Naszej mocy, ale Pani Matce nie zostało dużo czasu.. Wykonaliśmy kilka razy to badanie i wykryliśmy raka, którego nie da się już zwalczyć..
-Niemożliwe! Musi Pan coś zrobić! Proszę!
-Niestety, nowotwór jest już bardzo zaawansowany.
-Ile jeszcze czasu zostało zanim..
-Zaledwie 11 lub 12 godzin. Wypadek przyspieszył rozwój nowotworu. Jest mi naprawdę bardzo przykro.
Powiedział lekarz i poszedł do swojego gabinetu. Po tym, rozpłakana córka weszła do sali i usiadła obok łóżka Matki. Kardiomonitor równo wybijał tętno. Było już bardzo późno. Patrycja osunęła głowę na kołdrę, zamknęła oczy i powoli zasnęła..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz