Gdy był dzwonek na lekcje, Patrycję aż zemdliło. Siedziała w szatni, a klasa, w której miała lekcję była na trzecim piętrze. Z ociąganiem poszła na górę. Miała szczęście, że nauczycielki jeszcze nie ma , bo miałaby niezłe kazanie. Okazało się że ,,psorka od matmy'' jest chora i dzisiaj nie będzie lekcji. Cała klasa poszła do świetlicy. Wszyscy zadowoleni grali na komputerach, tylko Patrycja siedziała gdzieś z boku i gryzmoliła w zeszycie. W tym momencie podeszła do Niej jedna z dawnych koleżanek. Usiadła obok.
-Pati, co tam rysujesz?
-Nic..
-Mogę zobaczyć?
-Nie!
-Patrycja, ej, no co jest?
-A co Cię to interesuje!
Wykrzyknęła i wybiegła ze świetlicy. Wszyscy z klasy nawet nie drgnęli, nadal prowadzili rozmowy i robili coś na urządzeniach. Patrycja tymczasem poszła do łazienki. Odkręciła kran i zanurzyła ręce w zimnej wodzie. Usiadła i zaczęła płakać. Spojrzała na zegarek, była już 08:43. ,,Za dwie minuty przerwa, trzeba się wziąć w garść'' - pomyślała. Wstała, spojrzała w lustro poprawiła makijaż i wyszła. Na 3 lekcji miała dość. Nie wytrzymywała już. ,,Jeszcze tylko 3 minuty, jeszcze tylko 3 minuty'' - odliczała czas do przerwy. Kiedy zadzwonił dzwonek, z ulgą wyszła z klasy. ,,No dobra, i co teraz?'' - zastanawiała się co robić dalej. W końcu na myśl przyszła jej stara kotłownia, to budynek połączony ze szkołą. Bez chwili wahania poszła tam. Złapała za klamkę, ,,Uff..Owarte'' - pomyślała z ulgą. Weszła do środka. No cóż, kotłownia jak kotłownia, ta akurat była stara, ale wyglądała lepiej niż z zewnątrz. Dziewczyna szybko wyjęła z torby paczkę żyletek. Wzięła jedną i powoli przecinała skórę. Wreszcie poczuła się lepiej. Po chwili zrobiło jej się słabo, opuszczały ją siły. Ujrzała jeszcze jakąś ciemną postać i upadła na ziemię..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz