Life Isn't A Dream.

Witam na moim blogu! Chciałam Was poinformować, iż posty dodawane będą w granicach moich możliwości twórczych! Mam nadzieję że podobają Wam się opowiadania. Dziękuję za uwagę!

Uff.. Nareszcie coś nagryzmoliłam, nadal czekam na Wasze pomysły, może podsuniecie mi jakiś ciekawy pomysł.



Przypominam adres: slodkam1998@o2.pl

niedziela, 29 stycznia 2012

Rozdział 1

Patrycja była zwykłą nastolatką.Lubiła swoje ciemne włosy i zielone oczy. Mierzyła 170 centymetrów. Miała dobre oceny i wspaniałych przyjaciół. Niepokoiło ją jednak to, że zbliżały się jej 17 urodziny a ona nadal była sama. W przeszłości kochała wielu chłopców, lecz żaden z nich nie odwzajemniał tego. W końcu poddała się, mówiąc że ma jeszcze czas na ,,prawdziwą miłość''. Mijał rok za rokiem, a ona cały czas trwała w tym przekonaniu. Natomiast teraz, gdy równo za 3 tygodnie skończy 17 lat, zaczęła myśleć, że coś z nią jest nie tak. Wszystkie jej koleżanki miały już swoją ,,drugą połówkę'' i pocieszały ją faktem iż ma ,,cieszyć się wolnością''. Lecz Patrycja nie miała powodu do radości. Była sama, tata pił, matka pracowała całymi dniami, a jej ukochany pies Rexio zaginął bez śladu kilka miesięcy temu. Postanowiła że wolny czas poświęci muzyce. Nawet zapisała się na zajęcia wokalne do Szkoły Muzycznej. Robiła wszystko, aby skupić się wyłącznie na tym. Śpiewała, kiedy  tylko mogła i pisała nowe teksty. Odkąd w głowie miała swoje hobby, opuściła się w nauce. Dyrektor wezwał jej matkę do szkoły i poinformował o tym iż jej córka ma coraz słabsze oceny. 
- Proszę Pani, jestem zaniepokojony ocenami Pani córki. Kiedyś miała same piątki i szóstki, a teraz.. Teraz jedynie trójki i dwójki. Ostatnio nawet dostała jedynkę z Języka polskiego. Niech Pani z Nią porozmawia.
- Panie Dyrektorze, oczywiście że porozmawiam z Nią na ten temat. Lecz najpierw muszę znaleźć na to czas. Całymi dniami pracuję i praktycznie nie widuję się z Patrycją. Ledwie dostałam pozwolenie aby przyjść tutaj. 
- Rozumiem. Ale proszę się postarać, gdyż jeżeli tak dalej pójdzie, w tym roku nie liczyłbym na świadectwo z wyróżnieniem.
-Dobrze, Panie Dyrektorze, dziękuję za informację. Do widzenia.
-Do widzenia.
Po wyjściu z gabinetu Dyrektora, Pani Tarwicka poszła w kierunku przystanku autobusowego. Miała jeszcze przed sobą 3 godziny pracy. Kiedy była prawie na miejscu, zauważyła że autobus już odjeżdża, nie patrząc na inne samochody, pośpiesznie weszła na jezdnię. Wtedy usłyszała tylko pisk opon i poczuła silny ból w kręgosłupie. Straciła przytomność. Kierowca pojazdu, szybko wyszedł z samochodu i podbiegł do poszkodowanej. Gdy zobaczył że nie oddycha, złapał za komórkę i zadzwonił po karetkę. Wokół zebrała się już liczna grupa, która przyglądała się całemu zdarzeniu. Minutę później, pogotowie było już na miejscu wypadku..


3 komentarze:

  1. Smutneee :<
    ale fajnie piszesz :*

    OdpowiedzUsuń
  2. ,,Wtedy usłyszała tylko pisk opon i poczuła ból w kręgosłupie.Kierowca pojazdu, szybko wyszedł z samochodu wyjmując z torby lek o nazwie Fastum Żel. Gdy zobaczył że to gówno daje, otworzył bagażnik i wyjął butelkę Amolu. Położył ją na pasach i zaczął smarować jej plecy. Potem złapał za komórkę i zadzwonił na numer 22 4444444' - lepsza wersja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Patrycja była zwykłą nastolatką. Lubiła swoje sraczkowate włosy i czerwone od ćpania oczy. Mierzyła 170 centymetrów. Miała chujowe oceny i beznadziejnych przyjaciół. Niepokoiło ją jednak to, że zbliżały się jej 17 urodziny a ona nadal była sama. W przeszłości kochała wielu frajerów, lecz żaden z nich nie odwzajemniał tego zjebanego uczucia. W końcu poddała się, mówiąc że ma jeszcze czas na ,,prawdziwą miłość''. Mijał rok za rokiem, a ona cały czas trwała w tym chujowym przekonaniu. Natomiast teraz, gdy równo za 3 tygodnie skończy 17 lat, zaczęła myśleć, że coś z nią jest nie tak. Wszystkie jej koleżanki miały już swoją ,,drugą połówkę'' i dobijały ją faktem, że nie ma kto jej wyruchać. Lecz Patrycja nawet i bez tego nie miała powodu do radości. Była sama, tata pił, matka pracowała całymi dniami, a jej ukochany pies Rexio został rozpierdolony przez to jebane auto. Postanowiła że wolny czas poświęci muzyce. Nawet zapisała się na zajęcia wokalne do Szkoły Muzycznej. Robiła wszystko, aby skupić się wyłącznie na tym. Śpiewała, kiedy tylko mogła i pisała nowe, coraz bardziej chujowe teksty. Odkąd w głowie miała swoje hobby, jeszcze bardziej opuściła się w nauce. Dyrektor wezwał jej matkę do szkoły i poinformował o tym, że córka ma coraz bardziej chujowe oceny.
    - Proszę Pani, jestem zaniepokojony ocenami Pani córki. Kiedyś miała same trójki i dwójki, a teraz.. Teraz jedynie jedynki i czasem dwójki, ale to rzadki widok. Niech Pani wreszcie jej przetrzepie porządnie dupę, to może córka zacznie się uczyć!
    - Oczywiście, że przetrzepię jej dupę, ty stary chuju. Ale najpierw muszę znaleźć trochę czasu. Większość czasu spędzam w pracy i rzadko widuję się z tą małą kurwą. Musiałam szefowi dupy dać, żeby mnie tu dzisiaj puścił!
    - Jasne. Ale radziłbym z tą małą szmatą pogadać, bo jeśli dalej tak będzie się uczyła, to będzie miała chujową średnią i opierdoli ten rok.
    - Dzięki za informację, stary chuju. A teraz spierdalam, bo muszę iść dalej zapierdalać w robocie.
    - Dobra, w takim razie spierdalaj!
    Po wyjściu z gabinetu Dyrektora, Pani Tarwicka poszła w kierunku przystanku autobusowego. Miała jeszcze przed sobą 3 godziny zapierdalania w tej jakże chujowej robocie. Kiedy była prawie na miejscu, zauważyła, że autobus już odjeżdża. Nie patrząc na inne samochody, pośpiesznie weszła na jezdnię i wtedy jebnął w nią rozpędzony autobus. Kierowca pojazdu szybko z niego wypierdolił i podbiegł do umierającej baby. Gdy zobaczył, że kurwa jest nieprzytomna zabrał ją w krzaki, rozciął brzuch, obejrzał flaki i po tym wszystkim spierdolił z miejsca zdarzenia. Po chwili jakiś kolo zobaczył ją i zadzwonił na pogotowie. Karetka przyjechała po 6 godzinach, gdy Pani Tarwicka już prawie umarła...

    Moja wersja. Ta-da. XD

    OdpowiedzUsuń